sobota, 30 grudnia 2017

Solvea - Intensywnie odbudowujący krem na noc Hydro Hialuron

W czasie zimowym dostrzegam, że cera staje się bardziej sucha i skłonna do podrażnień, być może jest to spowodowane niezbyt korzystnymi warunkami atmosferycznymi, a także ogrzewaniem w domu. Z tego powodu muszę pamiętać o kremach, a jednym z takich kremów, ułatwiających mi w ostatnim czasie pielęgnację, jest intensywnie odbudowujący krem na noc marki Solvea.

solvea, krem na noc, odbudowujący, hydro hyaluron, kosmetyki, pielęgnacja, recenzja, blog, pani domu, uroda






Opis:




Skład: 




Cena: ok. 40 zł / 50 ml



Kilka słów ode mnie: Solvea jest nową na rynku marką, oferującą głównie kosmetyki dla skóry wymagającej odpowiedniego nawilżenia i regeneracji. W skład produktów linii Hydro Hialuron wchodzi wielomolekułowy kompleks hialuronowy z cząsteczkami o różnych formach i 4 rozmiarach. Pozwala to na natychmiastowe wchłanianie i działanie długofalowe. Mniejsze cząsteczki Hyaluronu przenikają w głąb skóry, gdzie wiążą się i akumulują wodę. Dzięki temu skóra pozostaje intensywnie i dogłębnie nawilżona, odzyskuje elastyczność i młody wygląd, a także staje się bardziej napięta.
Jednym z produktów marki, którym nawilżam swoją cerę w ostatnim czasie, jest wspomniany powyżej krem na noc. 
Kosmetyk umieszczony jest w słoiczku z grubego szkła, zakręcanym srebrną zakrętką, dodatkowo pod zakrętką zabezpieczony jest folią, dlatego mamy pewność, że nie był wcześniej otwierany. Całość zapakowana jest w pudełeczko, na którym umieszczony jest bogaty opis produktu. Pudełeczko również jest zabezpieczone folią, widać że marka dba o szczegóły.
Krem ma bardzo przyjemny zapach, chyba słodkawy, orzechowo-kwiatowy, zdecydowanie miły dla nosa. Konsystencja kosmetyku jest lekka, mimo iż przeznaczony jest on do cery suchej, bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej i lepkiej powłoki, jak to często bywa przy takich kremach. 
Jeśli chodzi o działanie, krem doskonale radzi sobie z nawilżaniem cery, działa kojąco, regenerująco i odżywczo na skórę. Po jego zastosowaniu cera od razu staje się wygładzona i miła w dotyku. 
Nie zauważyłam skutków ubocznych w postaci przetłuszczenia skóry, alergii, wysypek, czy innych tego typu problemów.
Podsumowując, jestem zadowolona z tego kremu, dobrze się sprawdza na mojej skórze i według mnie jak najbardziej spełnia obietnice producenta. Polecam :). 













czwartek, 28 grudnia 2017

Manufaktura Dobrych Kosmetyków - "Magnowina" Oliwa Magnezowa do ciała

Większość z nas stosuje na co dzień jakieś nawilżające kosmetyki do ciała, takie jak balsamy czy olejki. Ciekawym produktem, z którym spotkałam się po raz pierwszy, jest tzw. oliwa magnezowa z borowiną, która nie tylko pielęgnuje nasze ciało, ale dodatkowo sprawia, że uzupełniane są niedobory magnezu, będącego pierwiastkiem witalności i młodości.
Taką oliwę znajdziecie w asortymencie Manufaktury Dobrych Kosmetyków, oferującej wiele naturalnych cudeniek kosmetycznych do pielęgnacji ciała i włosów. A dziś kilka słów o wspomnianej oliwie "Magnowina".

magnowina, oliwa magnezowa, do ciała, manufaktura dobrych kosmetyków, magnez, recenzja, blog, pani domu





Magnez jest bardzo cennym pierwiastkiem, określanym jako "pierwiastek życia", niestety nie jest on dobrze wchłaniany z pożywienia, dlatego większość z nas może mieć problem z jego niedoborem. 
Pierwiastek ten powszechnie występuje w przyrodzie i pełni wiele ważnych funkcji w naszym organiźmie, a jego niedobory mogą skutkować poważnymi zaburzeniami zdrowotnymi. 
Magnez jest składnikiem naszych kości, stanowi czynnik wzrostu, bierze udział w procesach syntezy związków energetycznych, odpowiada za działanie układu sercowo-naczyniowego, stabilizuje funkcje układu nerwowego, chroni przed pierwiastkami toksycznymi, reguluje napięcie mięśni, posiada właściwości strukturotwórcze. Niedobór magnezu może odbijać się też na urodzie, powodując wypadanie włosów, łamanie paznokci, osłabienie zębów, a także pogorszenie stanu skóry.
Magnez można uzupełniać odpowiednią dietą i suplementami, a także może być wchłaniany przez skórę dzięki kąpielom w wodach solankowych jak na przykład w Morzu Martwym lub podczas kąpieli w wannie z dodatkiem chlorku magnezu. Takie rozwiązanie jest najlepsze, gdyż jony magnezu wchłaniane są bezstratnie. 
Jeśli jednak nie masz czasu lub możliwości (brak wanny), by sobie takie kąpiele urządzać, warto wówczas sięgnąć po jeszcze inne rozwiązanie, czyli oliwę magnezową, która łączy przyjemne z pożytecznym, upiększa naszą skórę i równocześnie pozwala na suplementację tego cennego pierwiastka. 

Oliwa "Magnowina" umieszczona jest w buteleczce z solidnego, brązowego szkła, która posiada atomizer w sprayu pozwalający na aplikację odpowiedniej ilości produktu. Atomizer zabezpieczony jest plastikową zatyczką chroniącą przed przypadkowym naciśnięciem i istnieje możliwość odkręcenia go w razie potrzeby.
Sama oliwa nie przypomina tradycyjnej oliwki (tłuszczu), ma lekko oleistą i śliską konsystencję, ale jest bardziej wodnista, nie pozostawia na skórze tłustego, lepkiego filmu, tylko delikatną powłokę ochronną. Produkt posiada naturalny zapach borowinowy, który jak dla mnie jest neutralny, subtelny, nie duszący.
Jeśli chodzi o działanie, oliwa wpływa pozytywnie na skórę, odpowiednio ją nawilża, łagodzi podrażnienia, działa kojąco, zmniejsza opuchliznę, pozostawia skórę gładką i miłą w dotyku. Jej zadaniem jest także poprawa ukrwienia skóry, wymiatanie wolnych rodników, wzmaganie procesów detoksykacji, regulacja gospodarki wodno-elektrolitowej, zmniejszanie łojotoku i wiele innych. Można powiedzieć, że jest to źródło młodości i witalności w sprayu. 
"Magnowina" dostępna jest w Manufakturze Dobrych Kosmetyków w cenie 24 zł/butelka 100 ml >>KLIK<<
Jeśli szukacie dobrego sposobu na uzupełnienie magnezu w diecie oraz pielęgnację skóry, to ten naturalny kosmetyk jest jak najbardziej wart uwagi. Polecam.








Facebook


środa, 27 grudnia 2017

Korzeń witanii pomocny w walce ze stresem

Coraz więcej ludzi w dzisiejszych czasach, prowadzi bardzo stresujący tryb życia, co z kolei jest przyczyną wielu chorób, gdyż długotrwały i intensywny stres działa destrukcyjnie na organizm i funkcjonowanie człowieka. Nie zawsze mamy możliwość, by ze stresem walczyć, szczególnie jeśli jego powodem są niezależne od nas czynniki, jednak warto robić wszystko, by nauczyć się odporności na stres. Duże znaczenie ma tutaj filozofia i styl życia, odpowiednia dieta, codzienna dawka aktywności fizycznej, medytacje, rozmowy z bliskimi, relaks, a także suplementy łagodzące stany napięcia psychicznego. Jednym z nich jest korzeń witanii ospałej, który wpływa na odprężenie psychiczne i fizyczne.

witania, suplement, ashwagandha, na stres, recenzja, zdrowie, blog, pani domu, humavit




Witania ospała znana również jako Ashwagandha lub żeń szeń indyjski, jest jednym z najpopularniejszych ziół w medycynie ajurwedyjskiej i posiada długą listę dobroczynnych działań. W krajach azjatyckich uprawiana jest od zawsze, a w Europie znana jest od niedawna, jednak coraz częściej docenia się ją we współczesnej fitoterapii. 
Witania jest krzewem osiągającym ok. 150 cm wysokości, wydaje żółto-zielone kwiaty i czerwone owoce obudowane kielichem. Roślina ta należy do rodziny psiankowatych, surowcem leczniczym jest przede wszystkim korzeń witanii oraz owoce.

Ashwagandha ma bogatą listę właściwości, w medycynie indyjskiej, leki z jej zawartością stosowane były w zwalczaniu reumatyzmu, kaszlu przy osłabieniach pamięci i ogólnym wyczerpaniu, a także przy chorobach skórnych. Witania wykazuje właściwości odmładzające, poprawia funkcjonowanie układu immunologicznego, oddechowego, krwionośnego, reguluje układ hormonalny, wzmacnia tkankę mięśniową, zwiększa wydolność fizyczną i co najważniejsze, wspomaga układ nerwowy.
Znana jest ze swych właściwości uspokajających i wyciszających, działa antystresowo, pomaga cieszyć się zdrowym snem, łagodzi zaburzenia nerwicowe i wszelkiego rodzaju problemy psychiczne, lęki, fobie, ADHD. 

Na rynku witania dostępna jest w postaci rozdrobnionej lub jako wyciąg w kapsułkach, można ją na przykład znaleźć w asortymencie marki Humavit, która oferuje naturalne suplementy. Jak widać na powyższych zdjęciach, jest ona w formie kapsułek, umieszczona w solidnym, plastikowym pojemniczku, na którym znajduje się bogaty opis produktu. W opakowaniu mamy 30 kapsułek i należy zażywać po jednej na dzień, co wystarczy na miesiąc stosowania. W sklepie na stronie Humavit kupimy witanię w cenie 17 zł/30 kapsułek >>KLIK<<
Ashwagandhę warto stosować przynajmniej kilka tygodni, by osiągnąć pożądany efekt terapeutyczny i zaobserwować stopniową poprawę stanu zdrowia. 
Jeśli nie słyszeliście jeszcze o tej roślinie, polecam się nią zainteresować, szczególnie w przypadku problemów ze stresem. 









Facebook



sobota, 23 grudnia 2017

Miód Malina Witamina na grypę i przeziębienie!

Zima zaczęła się na całego, a wraz z nią niestety jak to co roku u mnie bywa, rozpoczął się również okres przeziębień, sama wyjątkowo jeszcze nie chorowałam (to chyba przez to moje zdrowe odżywianie :D), ale syn już zdążył dwa razy złapać jakiegoś wirusa od początku roku szkolnego. Na szczęście niedawno przyszedł nam z pomocą rewelacyjny syrop naturalny Miód Malina Witamina, który jest tworzony w małej manufakturze, na zasadzie domowego "handmade" z samych naturalnych i ekologicznych składników.

Miód malina witamina, syrop, malinowy, witamina c, zdrowie, na grypę, na przeziębienie, recenzja, blog, naturalny





W skład syropu wchodzi miód, pulpa malinowa i co najważniejsze, ogromne dawki witaminy C. Witamina ta jest nam niezbędna do funkcjonowania, a przy różnych chorobach i innych dolegliwościach, jej zapasy bardzo szybko się zużywają, dlatego istotne jest by zażywać niewielkie dawki nawet po kilka razy dziennie. Niestety jak wiadomo witamina ta jest kwaśna i w żaden sposób nie byłam w stanie jej wcisnąć synowi, nie chciał jeść tabletek, ani pić zielonych koktajli z jej dodatkiem, ale ku mojemu zaskoczeniu zasmakował mu wspomniany syrop Miód Malina Witamina, którego kwaskowatość jest załagodzona miodem i owocami. Taka mieszanka jest nie tylko pyszna i łatwa do przełknięcia dla dziecka (i dorosłych oczywiście też :D), ale przede wszystkim jest to prawdziwa bomba witaminowa idealna na okres przeziębień. Z tym malinowym cudem udało się nam zwalczyć chorobę, a już się obawiałam, że ostatnie dni szkoły i święta syn spędzi w łóżku. 

Syrop warto również zażywać profilaktycznie, by zwiększać odporność organizmu i zapobiegać pojawianiu się infekcji wirusowych. Warto też wspomnieć, że witamina C to nie tylko cudowny lek na przeziębienia i wspomagacz odporności, ale także jest skutecznym przeciwutleniaczem, który zapobiega procesom starzenia, poprawia pracę układu krążenia, działa przeciwnowotworowo oraz bierze udział w procesie tworzenia kolagenu, dzięki czemu ma wpływ na sprawne stawy i mocne kości (czasami starsi ludzie narzekają na brak mazi w kolanach co powoduje ból i utrudnia chodzenie, taki stan prawdopodobnie spowodowany jest niedoborem witaminy C, a co za tym idzie niedoborem kolagenu, który utrzymywał się przez długi czas). 
Niedobór tej witaminy może przyczynić się do ogólnego osłabienia organizmu, osłabienia naczyń włosowatych, rozwoju szkorbutu, bólu w mięśniach i stawach, zmian w kościach i chrząstkach, krwawienia z dziąseł, trudności w gojeniu się ran, czy złej wchłanialności żelaza. 
Jak widać witamina ta jest bardzo istotnym elementem w naszej diecie, więc warto o niej pamiętać :).

Syrop Miód Malina Witamina zawiera 1000 mg witaminy C w jednej łyżeczce (megadawka witaminy C do walki z infekcją oraz pysznej profilaktyki bez bólu żołądka). Można go dostać w dwóch wersjach/pojemnościach: 250 ml i 500 ml. 
Oprócz malinowego syropu, na stronie Miód Malina Witamina, znajdziecie inne domowe mikstury na różne dolegliwości. Wyroby tworzone są z domowych owoców, ziół zbieranych na łąkach i samych naturalnych eko dodatków. Spis wraz z cenami wyrobów znajdziecie TUTAJ


W kolejce na recenzje czeka jeszcze wspaniała maść o nazwie Beton, a póki co zachęcam Was do zapoznania się z ofertą dostępną na stronie Miód Malina Witamina. Takich rewelacyjnych, domowych specyfików, nie znajdziecie w żadnym sklepie.Polecam :). 







piątek, 22 grudnia 2017

Pomóżmy naszej koleżance Ani

Kochani, nasza koleżanka blogerka Ania z bloga Wszystko Smaczne, niestety nie spędzi tych Świąt w radości i spokoju jak większość z nas, gdyż spotkało ją wielkie nieszczęście i życiowa tragedia - jej ukochany mąż jest ciężko chory i walczy o życie. Jedyną deską ratunku w wyleczeniu guza mózgu (glejak Astrocytoma anaplastica w III stopniu złośliwości) jest kosztowne leczenie zagranicą i w związku z tym Ania prosi o pomoc, gdyż sama nie jest w stanie uzbierać tak ogromnej sumy. Nie bądźmy obojętni i pomóżmy Ani w walce o życie ukochanej osoby. 
Całą historię choroby Sławka znajdziecie na stronie Fundacji "Sie Pomaga", gdzie zorganizowana została zbiórka na leczenie >>KLIK<<



Apel Ani z prośbą o pomoc:


Mówi się, że ludzkie życie nie ma ceny, że to największy dar i nie można przeliczyć go na pieniądze, a jednak życie mojego Męża ma cenę. Niby tak mało, jeśli chodzi o ratowanie drugiego człowieka, człowieka, którego życie jest dla mnie ważniejsze niż własne, a tak wiele, gdy trzeba te pieniądze zgromadzić, aby go ratować.

Mój mąż, Sławek choruje na to, na co nikt by nie chciał chorować. Złośliwy nowotwór mózgu – glejak Astrocytoma anaplastica, III stopień złośliwości.
Sławek jest już po dwóch operacjach mózgu i stoi przed ostatnią w swoim życiu szansą. Przed pierwszą operacją lekarze byli dobrej myśli, guz był szybko wykryty i nie był zbyt duży.
Druga operacja to był dla nas cios – pojawiły się bóle głowy, które nasilały się i występowały coraz częściej. Podczas jednego z bardzo silnych bólów głowy wezwałam pogotowie, natychmiast zabrano Sławka na SOR, zrobiono rezonans i zapadła diagnoza – wznowa.
Guz był bardzo duży, a lekarze nie wiedzieli, czy podjąć się operacji, czy tylko poprawić komfort życia. Tak powiedzieli, nie wierząc już, że można trwale mu pomóc. Zapadła decyzja o operacji, ale rokowanie nie było pomyślne. Może wystąpić afazja, częściowy niedowład, może straci pamięć…jeśli wszystko się powiedzie. Jak to, jeśli się powiedzie? Jak to? Lekarz mówił, patrząc w podłogę, a ja nie potrafiłam opanować łez. Takiego bólu, jaki wtedy czułam, takiego strachu, bezsilności nie czułam jeszcze nigdy i nawet nie jestem w stanie opisać, jak straszny może być strach o życie kogoś, kogo kocha się ponad wszystko.
Operacja trwała sześć godzin, to były najdłuższe godziny w moim życiu. Godziny pełne obaw, ale też nadziei, bo nie mogłam pozwolić, żeby mnie opuściła. Każdy lekarz idący korytarzem szpitala mógł przynieść dobrą nowinę lub… nawet nie chciałam o tym myśleć.
W końcu się doczekałam lekarza, który uśmiechnięty szedł w moim kierunku – to mogło oznaczać tylko jedno… żyje! Sławek po operacji wybudzał się naturalnie, aby organizm mógł się zregenerować i ku wielkiemu zaskoczeniu lekarzy mówił, nie stracił pamięci, logicznie odpowiadał na pytania, nie nastąpił żaden niedowład. Bardzo szybko wracał do sił – to było jak cud i to nie tylko dla mnie, ale też dla lekarzy, którzy przychodzili porozmawiać, zbadać i powrót Sławka do zdrowia obserwowali z dużym zdziwieniem, ale też radością. Po kilku tygodniach od operacji Sławek przeszedł radioterapię i chemioterapię skojarzoną. Bardzo dobrze znosił leczenie, a wyniki MRI potwierdzały, że nic złego się nie dzieje.
Przez pięć lat żyliśmy szczęśliwie i jedynie przed kontrolnym rezonansem pojawiał się niepokój, obawa, ale później radość, bo diagnoza była zawsze ta sama – brak wznowy.
Tak było aż do października tego roku…
Kolejny rezonans, niepokój, który zawsze nam towarzyszył, ale przecież będzie dobrze. Będzie dobrze, bo zawsze jest. Tym razem nie było.
Wynik i to, czego panicznie się bałam i nigdy nie chciałam zobaczyć – podejrzenie wznowy. Niedowierzanie, przerażenie, milion myśli w głowie, tłumaczenie sobie, że podejrzenie to przecież nie wznowa, to tylko podejrzenie i wcale nie musi oznaczać najgorszego.
Pilna konsultacja z neurochirurgiem, który po przejrzeniu płyt z badaniami niestety potwierdził, że wznowa jest, a guz nie jest operacyjny. Zbyt duże ryzyko uszkodzenia ważnych ośrodków w mózgu, nie będzie operacji, nie tym razem, tym razem operacja się nie uda. Lekarze się jej nie podejmą. Następny krok to pilna wizyta u onkologa i chemia – tylko chemia, bo radioterapii być nie może. Zbyt duże ryzyko uszkodzenia okalających guza tkanek.
Chemia, tylko chemia, która przy odrobinie szczęścia może opóźniać wzrost guza i wydłużyć życie mojego Męża. O ile je wydłuży, tego nikt nie jest w stanie nam powiedzieć – miesiąc, rok, może troszkę dłużej. Niestety chemioterapia jest jedyną metodą leczenia, jaka w Polsce dla nas istnieje. Leki, które odwlekają to, czego najbardziej się boję, o czym nie chcę nawet myśleć. Znalazłam klinikę w Monachium i lekarzy, którzy po przejrzeniu pełnej dokumentacji medycznej Sławka podjęli decyzję i poinformowali nas, że terapia protonami w przypadku Sławka jest jak najbardziej wskazana i oni się jej podejmą.
Jeśli po wielu miesiącach walki, ktoś pierwszy raz mówi Ci, że masz szansę żyć, jest to niemal cud!
Lekarze chcą leczyć i to szybko, aby guz się nie rozrastał, bo to bezpośrednio zagraża życiu, Sławek bardzo chce być leczony, ale jest pewien problem – pieniądze.
Koszt terapii jest gigantyczny, terapia nie jest refundowana, a my takiej sumy nie posiadamy i sami nie damy rady jej zgromadzić, dlatego proszę o pomoc w uzbieraniu pieniędzy na leczenie mojego Męża.
Sławek to dzielny facet i wygrał już kilka potyczek o własne zdrowie na przekór złym rokowaniom i zapowiedziom lekarzy, na przekór statystykom, ale przed nim kolejna walka.
Ja wiem, jak to jest tracić najbliższą osobę, a Ty, mam nadzieję, że nigdy się o tym nie dowiesz i tego nie doświadczysz. Tego życzę Ci z całego serca na te Święta. A teraz proszę, proszę, najbardziej jak tylko potrafi kochająca żona, dla której Mąż jest całym światem. Pomóż mi zgromadzić potrzebną na leczenie kwotę i zatrzymać mojego Męża na ziemi, nie pozwól, żeby odszedł...




Kochani pomóżmy Ani tak jak możemy, nie bądźmy obojętni na ludzkie nieszczęście, jeśli nie macie możliwości wpłacić pieniążków, to choć udostępnijcie informację, by jak największa liczba osób, mogła się dowiedzieć o zbiórce, gdyż tutaj bardzo ważny jest czas, liczy się każdy dzień. Jeszcze raz podaję link do portalu Fundacji https://www.siepomaga.pl/zycieslawka. POMAGAJMY! 


czwartek, 21 grudnia 2017

Profesjonalna pielęgnacja włosów z kosmetykami Swiss Image

Moją ulubioną grupą kosmetyków, których zdecydowanie posiadam najwięcej na półkach w łazience, są kosmetyki do włosów, uwielbiam testować nowości i sprawdzać, które najlepiej spisują się na moich włosach. Jestem posiadaczką włosów długich, które systematycznie farbuję, więc pomyślałam, że przy okazji pielęgnacji, warto również zwrócić uwagę na kolor i dobrać kosmetyki, które jak najdłużej pozwolą cieszyć się intensywnym kolorem, pełnym blasku. Bardzo pomocnymi kosmetykami, które posiadają obie właściwości, są produkty marki Swiss Image, oferującej naturalne szwajcarskie kosmetyki do włosów i skóry głowy. W asortymencie firmy można znaleźć produkty odpowiadające konkretnym potrzebom i u mnie akurat pojawiły się szampon i odżywka chroniące kolor włosów.

swiss image, kosmetyki do włosów, szampon, odżywka, naturalne, recenzja, blog, pani domu, opinia

Oba produkty wzajemnie się uzupełniają i świetnie ze sobą współgrają, ich zadaniem jest chronić kolor włosów przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych, przedłużyć trwałość koloru, a także pielęgnować włosy i nawilżać skórę głowy.

Szampon - piękny kolor i pielęgnacja włosów






Zarówno szampon, jak odżywka znajdują się w identycznych opakowaniach, jak widać na zdjęciach są to proste butelki na kształt tuby. Opakowania wykonane są z solidnego tworzywa, posiadają zakrętkę, którą można odkręcać lub otwierać na "klik". Opakowania mają estetyczną szatę graficzną i znajduje się na nich bogaty opis produktu wraz ze składem i sposobem użycia. 
Szampon ma płynną, lejącą konsystencję i perłowy kolor, konsystencja nie jest zbyt rzadka, ani za gęsta, nie ma problemów podczas nabierania i rozprowadzania szamponu na włosach. Kosmetyk dobrze się pieni i oczyszcza włosy oraz skórę głowy, a jego dodatkowym zadaniem jest również ochrona koloru. Szampon ma przyjemny, kwiatowy zapach, który przez jakiś czas utrzymuje się na włosach. Nie zauważyłam skutków ubocznych po zastosowaniu szamponu, jak podrażnienie, swędzenie skóry głowy, łupież, wypadanie czy przesuszanie włosów, nic takiego się u mnie nie pojawiło.

Cena: 20-30 zł/250 ml


Odżywka - piękny kolor i pielęgnacja włosów 





Odżywka posiada lekką, kremowo-jogurtową konsystencję, dzięki temu jest bardzo wydajna, wystarczy niewielka ilość, by rozprowadzić ją na całych włosach. Nie przelewa się przez palce, nie sprawia żadnych problemów podczas aplikacji. Zapach kosmetyku, podobnie jak zapach szamponu, jest przyjemny, kwiatowy, nie duszący. Włosy przez długi czas ładnie pachną świeżością po zastosowaniu odżywki. Jeśli chodzi o działanie, jak dla mnie jest to genialny produkt, co najważniejsze odżywka znacznie ułatwia rozczesywanie włosów, a także działa ochronnie na kolor, sprawiając, że są one pełne blasku. Poza tym włosy są odpowiednio nawilżone, wzmocnione i odżywione, jedwabiście lekkie i miłe w dotyku. Bardzo podoba mi się w tym produkcie to, że nie obciąża włosów i nie powoduje szybszego przetłuszczania się, co często można spotkać przy innych odżywkach, a chyba żadna z nas nie lubi mieć tłustych włosów kilka godzin po umyciu :). Tutaj również nie zauważyłam żadnych alergii i innych skutków ubocznych. 
Odżywkę należy rozprowadzić na włosach na kilka minut, a następnie dokładnie spłukać. W swojej ofercie firma posiada również odżywki bez spłukiwania i w sprayu.
Cena waha się w przedziale od 20 do 30 zł/ 250 ml w zależności od sklepu i aktualnych promocji :).


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z działania kosmetyków marki Swiss Image, uważam, że spełniają obietnice producenta, mają pozytywny wpływ na kolor, a także odpowiednie działanie pielęgnacyjne, poprawiają ogólny wygląd włosów i dobrze wpływają na skórę głowy. Firma oferuje również produkty regenerujące, odżywiające, poprawiające objętość, oraz specjalistyczne przeznaczone do włosów bardzo zniszczonych, a także dla osób z problemami skóry głowy np. z tendencją do łupieżu, podrażnień czy wysuszonej skóry. Kosmetyki Swiss Image stworzone są na bazie alpejskiej wody glacjalnej i ekstraktów ziół alpejskich, z dodatkiem naturalnych składników, ich produkcja opiera się na najnowszych technologiach połączonych z dziedzictwem farmaceutycznym. 
Jeśli szukacie dobrych kosmetyków do włosów, to myślę, że jak najbardziej warto przejrzeć ofertę marki Swiss Image i zapoznać się bliżej z produktami :).






Facebook

środa, 20 grudnia 2017

Szyby i lustra na błysk z płynem (majowy poranek) marki Mill Clean

Wspominałam niedawno, że pora wziąć się za przedświąteczne sprzątanie, a pomagają mi w tym kosmetyki do mycia i pielęgnacji domu marki Mill Clean, z którymi skutecznie realizuję swoje cele porządkowe :). Ważnymi elementami są szyby, lustra i wszelkiego rodzaju szklane powierzchnie, które staram się w miarę możliwości myć wcześniej, żeby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę, a moim pomocnikiem aktualnie jest płyn do mycia szyb i luster o zapachu majowego poranku.

mill clean, płyn do szyb i luster, majowy poranek, sprzątanie, porządki, recenzja, opinia, blog, pani domu





Płyn umieszczony jest w buteleczce o ciekawym kształcie, posiada standardowy atomizer w sprayu, który można odkręcić, atomizer ma zabezpieczenie, dzięki czemu unikniemy przypadkowego naciśnięcia i wydobycia się płynu z opakowania. 
W ofercie marki można znaleźć trzy wersje zapachowe, a płyn o zapachu majowego poranku wprowadza trochę wiosny do mojego domu podczas zimowych porządków. Z reguły płyny do mycia szyb nie pachną zbyt przyjemnie, a tutaj mam wrażenie jakbym stosowała spray zapachowy, a nie zwykły płyn. Zapach jest bardzo przyjemny, konwaliowy, kwiatowy, wiosenny i przede wszystkim nie duszący. Mycie okien płynem, którego zapach jest tak miły dla nosa, to sama przyjemność :). Myślę, że będzie to zachęta do sprzątania dla każdej Pani Domu lubiącej, gdy w domu unosi się ładny zapach.
Jeśli chodzi o skuteczność, płyn bardzo dobrze radzi sobie z wszelkimi zabrudzeniami na szklanych powierzchniach, przywraca im blask, nie pozostawiając smug i zacieków 
Z płynem do mycia szyb Mill Clean moje okna i szklane powierzchnie są krystalicznie błyszczące, a dom wspaniale odświeżony i pachnący. Polecam :)
Płyn można kupić w cenie ok. 7-8 zł/555 ml






A jak u Was idą postępy w przedświątecznym sprzątaniu domu? :)







Facebook

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Pielęgnacja dłoni z marką BUNA z zielnika babuni

Zima to trudny czas dla skóry moich dłoni, co roku mam ten sam problem, mianowicie stają się one bardzo suche i szorstkie, a czasami wręcz pojawiają się drobne zranienia, dlatego muszę w tym czasie szczególnie zwrócić uwagę na ich odpowiednią pielęgnację. Z pomocą przyszła mi marka Buna - z zielnika babuni, posiadająca w swojej ofercie ciekawe kosmetyki z ziołami, które są tworzone w oparciu o wielopokoleniową tradycję zielarską. W mojej kosmetyczce znalazła się maska z rozmarynem do zniszczonej skóry dłoni oraz krem z szałwią do skóry podrażnionej.

krem, maska, do rąk, buna, z zielnika babuni, kosmetyki do rąk, recenzja, blog, pani domu, opinia


Pisałam już wielokrotnie na blogu, iż od jakiegoś czasu interesuję się tematyką zielarstwa, jak wiecie sama chętnie zbieram zioła i robię z nich różne mikstury, dlatego byłam bardzo ciekawa kosmetyków z dodatkiem naszych polskich ziół, a firma ze swoim asortymentem idealnie trafia w mój gust :). W ofercie marki Buna znajdziecie cztery linie kosmetyków: z melisą, rozmarynem, szałwią i aloesem, a każda linia zawiera różne naturalne produkty do ciała, twarzy, włosów i kąpieli.


Kilka słów o firmie:

Buna to wielopokoleniowa tradycja zielarska we współczesnym wydaniu. Odkrywa na nowo tajemnice zdrowia i urody naszych babek i prababek. Buna ufa naturze oraz tradycyjnej mądrości, wiedzy i doświadczeniu, przekazywanym przez kobiety z pokolenia na pokolenie. Czerpie ze skutecznych i prostych sposobów na pielęgnację, którymi dzieliła się ukochana babcia. Buna jest bogata w ekstrakty z ziół, znane z polskich łąk, ogrodów i doniczek. Czerpie z ich cudownych właściwości działających na ciało i zmysły.


 A jak sprawdziły się u mnie produkty do rąk?


Rewitalizująca maska do rąk do skóry zniszczonej - rozmaryn






Rozmaryn

to wiecznie zielone, aromatyczne i odmładzające ziele, które jest symbolem prawdziwej miłości. Zwany ziołem jasnego umysłu, bo korzystnie wpływa na koncentrację i dobrą pamięć.
Jak używała go babcia?
Babcia zawsze chwaliła sobie nie tylko jego orzeźwiający aromat i smak, ale też wzmacniające, pobudzające i ujędrniające działanie. Sięgała po rozmaryn w przypadku przeziębienia, bólu głowy, czy przemęczenia. Znała też jego wyjątkowe właściwości pomagające zachować urodę – używała go by mieć bardziej elastyczną skórę.
W recepturach Buña
Rozmaryn pobudza mikrokrążenie, dzięki czemu odżywia i ujędrnia skórę. Jego dobroczynne właściwości, zamknięte w kosmetykach Buña, działają na ciało i włosy pielęgnująco i upiększająco. Ziele to ma działanie rewitalizujące, redukuje zmarszczki, niweluje stres, ożywia umysł i pomaga zachować młodość.


Opis produktu:

Składniki aktywne:

ROZMARYN, gliceryna, mocznik, alantoina, naturalna wazelina, masło shea, oliwa z oliwek, lanolina, witaminy A, E i F oraz pantenol.

Przepis na piękno:

skoncentrowana maska do rąk zawierająca ekstrakt z rozmarynu oraz 11 składników aktywnych – glicerynę, mocznik, alantoinę, naturalną wazelinę, masło shea, oliwę z oliwek, lanolinę, witaminy A, E i F oraz pantenol, silnie rewitalizuje skórę. Natychmiastowo ją koi i regeneruje. Nadaje przesuszonym i zniszczonym dłoniom cudowną gładkość.

Rezultat:

skóra dłoni jest zrewitalizowana, nasycona drogocennymi składnikami odżywczymi i głęboko nawilżona. Staje się miękka i przyjemna w dotyku.
Cena: ok. 7 zł/70 ml


Kojąco-ochronny krem do rąk do skóry podrażnionej - szałwia 




Szałwia

to srebrzyste ziele, które w każdym listku kryje tajemnicę dobrego samopoczucia i długowieczności. Zwana naturalnym antybiotykiem. Jest niezastąpiona w pielęgnacji zdrowia i urody.
Jak używała jej babcia?
Babcia znała sekret długiego życia w pięknie i zdrowiu, dlatego ceniła detoksykujące, antyseptyczne i oczyszczające właściwości szałwii. Stosowała z niej napar do płukania ust i gardła, przemywania skóry oraz do upiększania i wzmacniania włosów.
W recepturach Buña
Szałwia to prawdziwa skarbnica składników odżywczych, dlatego Buña zamknęła jej drogocenne właściwości w swoich kosmetykach. Jest bogata w witaminy, minerały i fitohormony. Normalizuje, oczyszcza i reguluje wydzielanie sebum, a także wspomaga redukcję trądziku.


Opis produktu:

Składniki aktywne:

SZAŁWIA, gliceryna, mocznik, alantoina, masło shea, pantenol, witaminy C i E, naturalna wazelina

Przepis na piękno:

ekstrakt z szałwii oraz 8 składników aktywnych – gliceryna, mocznik, alantoina, masło shea, pantenol, witaminy C i E oraz naturalna wazelina, cudownie koją podrażnioną i przesuszoną skórę. Dzięki zawartości zabezpieczających filtrów UV, krem chroni dłonie przed fotostarzeniem i zapobiega powstawaniu przebarwień.

Rezultat:

skóra jest ukojona i otulona kremowym opatrunkiem, który doskonale pielęgnuje dłonie i płytkę paznokcia. Jej suchość zostaje zredukowana. Skóra staje się miękka, nawilżona i delikatna w dotyku.
Cena: ok. 5-6 zł /70 ml

Kilka słów ode mnie: Jak widać oba produkty umieszczone są w identycznych tubkach, nawiązujących swoją szatą graficzną do tematyki zielarstwa. Tubki wykonane są z miękkiego tworzywa i zamykane na "klik" solidną, plastikową zakrętką. 
Konsystencja produktów jest bardzo podobna, lekka, kremowa, nie lejąca, choć mam wrażenie, że maska jest nieco bardziej treściwa niż krem. Jednakże oba produkty błyskawicznie się wchłaniają, nie pozostawiając tłustej powłoki, co jest dla mnie bardzo dużą zaletą, gdyż nie lubię czekać, aż krem się wchłonie. W przypadku maski spodziewałam się, że będzie z tym problem, jednak działa podobnie jak krem i wsiąka bez problemu.
Zapachy obu produktów są delikatne, ziołowe, naturalne, bardzo przyjemne dla nosa, szczególnie jeśli ktoś lubi ziołowe aromaty.
Jeśli chodzi o działanie, produkty doskonale się uzupełniają i świetnie radzą sobie z moją problematyczną, suchą i spierzchniętą skórą. Maseczkę najlepiej nakładać na noc lub stosować razem z bawełnianymi rękawiczkami, nakładając ją na 30 min, jednak zastosowana jako krem również dobrze się sprawdza, a z kolei krem należy stosować na co dzień w razie potrzeby, jak każdy inny krem do rąk.
Pielęgnacja dłoni z produktami marki Buna to prawdziwa przyjemność, po zastosowaniu kosmetyków skóra staje się gładka, delikatna i miła w dotyku, dobrze nawilżona i ukojona w przypadku drobnych ranek i spierzchnięć. Dodatkowo maska działa rewitalizująco i nasyca skórę składnikami odżywczymi.
Jeśli szukacie dobrych kosmetyków do pielęgnacji dłoni, to jak najbardziej polecam oba kosmetyki :).






Facebook


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...